2012-01-27 21:37:38
Pierwszy deserek :)
23 stycznia mamusia poraz pierwszy dała mi deserek jabłuszkowy :). Na początku nie wiedziałam o co chodzi, co mama wkłada mi do buzi, ale gdy tylko zakosztowałam zrozumiałam, że to całkiem dobre więc nie buntowałam się. Za pierwszym razem zjadłam pół słoiczka pysznego deserku, a obecnie wcinam już cały i powiem Wam mniam :).
A to moje zdjęcia :) z tej akcji :)




Od dwóch tygodni jem już tylko mleczko modyfikowane :)


Tagi: amelia
Tagi: amelia
skomentuj (1)

2012-01-26 21:13:34
Szaleństwa na śniegu i bałwaniątko :)

Pewnej niedzieli, gdy spadło troszkę śniegu i na dworze zrobiło się bielutko, postanowiliśmy wykorzystać ten moment i pojechać na nasze rancho. Szybko zjedliśmy ciepłą zupkę, nakarmiliśmy Amelkę, ubraliśmy się ciepło, zabraliśmy sanki i wyruszyliśmy na rodzinną szaloną wycieczkę. Nasze rancho było zasypane, no może nie było dużo śniegu, ale mama i ja postanowiliśmy zrobić bałwana, no hihi raczej bałwaniątko. Powiem Wam, że lepienie mi się bardzo podobało i nawet nam się udał nasz pierwszy bałwanek. Jak tylko spadnie dużo sniegu ulepimy prawdziwego bałwana. Później tata woził nas z mamą na sankach, ja piszczałem i cieszyłem się, że tak świetnie spędzamy czas. Na koniec wszyscy zaczęliśmy rzucać się śnieżkami, ja przewracałem się na śniegu, szalałem, wygłupiałem, obrzucałem się śniegiem. Ojej jak było super. Amelka w tym czasie siedziała w naszym drewniannym domku i słodko sobie spała.
Zobaczcie zdjęcia:








Tagi: franek
Tagi: franek
skomentuj (1)

2012-01-24 21:47:25
Mądrala :)
Moi rodzice mówią, że jestem ich małym mądralą i najukochańszym skarbeńkiem. Mama jest ze mnie bardzo dumna, cieszy się z moich postępów, które wszystkich zaskakują.
A więc dzisiaj pochwalę się Wam nimi:

Sam myję ząbki, które później sprawdza moja mama i ewentualnie ich poprawia;

Sam jem, dzisiaj na przykład sam zjadłem zupkę, no czasami jak jestem troszkę leniwy, to jestem karmiony przez mamę lub babcię;

Samodzielnie umiem umyć ręce;

Rysuję koła i wiem, w którym miejscu na kartce narysować słoneczko, trawkę, czy na przykład, gdy ktoś narysuje mi na kartce postać to wiem, gdzie domalować oczy, usta, nos, uszy itd. i staram się to rysować;
Potrafię tańczyć, skakać na jednej nodze, chodzić na paluszkach, robić przewroty do przodu, oczywiście pod bacznym okiem rodziców, wykonywać proste polecenia np." klaśnij w dłonie, a później połóż je na kolanach";

Potrafię pięknie mówić, długimi zrozumiałymi zdaniami, odpowiadać na pytania, rozmawiać przez telefon z bliskimi i opowiadać im o rzeczach, które się wydarzyły lub na przykład pytam: " Cześć wujek, jesteś już zdrowy, a ciocia jest zdrowa? A co robisz? Kiedy przyjedziesz do mnie?"
Uwielbiam słuchać bajki i opowiadania oraz oglądać kreskówki w telewizji i wszystko to robię z wielką uwagą. Pewnego razu oglądając z mamą "Listonosza Pata" zapytałem ją dlaczego on jest taki brudny, mama odpowiedziała, że hmm zbrudził się pewno od jakiegoś smaru, a ja na to, że nie od smaru tylko węgla :), mama była w szoku :).
Mam bogatą wyobraźnię i czasami sam biorę książeczkę i opowiadam, co tam w niej jest napisane.
Podczas zabawy wymyślam niewidocznych przyjaciół.
Znam wiele piosenek oraz wierszyków. Mam dobrą pamięć, wystarczy kilka razy coś mi powiedzieć lub zaśpiewać, a ja później to nuce podczas zabawy.
Umiem powiedzieć ładnie modlitwę " Aniele Boży Stróżu Mój...", którą codziennie odmawiamy przed zaśnięciem z moją mamusią.
Potrafię liczyć do dziesięciu i umiem np. policzyć ile autek stoi na moim dywanowym parkingu.
Umiem wykonywać różne czynności np. odkręcić i zakręcić nakrętkę od butelki.
Wiem, że jak jest dzień to świeci słoneczko, a jak noc to księżyc oraz, że księżyc wschodzi, a słoneczko zachodzi;
Umiem załączyć komputer i posługiwać się myszką, wiem gdzie kliknąć żeby wyłączyć filmik lub go załączyć. Bez problemu radzę sobie z grami dla maluchów np. sprawnie posługując się strzałkami na klawiaturze potrafię poruszać samochodem, a następnie zasypać dziurę na drodze.
Srawnie przyklejam naklejki w książeczkach.
Jestem bardzo spostrzegawczy, umiem znaleźć dobrze ukryty przedmiot.
Potrafię wskazać dziewczynkę i chłopca, dziecko grube i chude, smutne i wesołe, z długimi włosami i krótkimi, o ciemnej i jasnej skórze;
Potrafię odpowiadać na pytania dotyczące przeczytanej książeczki;
Potrafię zanleźć odpowiedni obrazek do wypowiadanej treści;
Rozróżniam wszystkie literki alfabetu nawet Q, gdy go widzę to mówię " mamusiu zobacz to jest Q jak Qurde bele" (literki kojarzę z osobami z rodziny np. B jak Bronka, M jak mama)
Ostatnio mówię zdrobniale do mojego tatusia "Wojteczek" :)
Świetnie radzę sobie z prostymi trzyelemntowymi puzzlami, przy innch pomagają mi rodzice i babcie;
Rozrózniam polonez od dużego fiata i syrenki oraz maluszka. Nawet na ulicy dostrzegam poloneza i wtedy głośno wołam " popatrzcie polonez jedzie".
Rozróżniam, która droga prowadzi do babci Krysi, która do babci Halinki i Bronki, a która do domu i Obi;
Pomagam mamusi przy Amelce, wyrzucam pampersa do kosza na smieci, podaję jej pieluszkę, pomagam przy kąpieli, podaję mamie buteleczkę z melczkiem;
Potrafię ładnie wyczyścić stół psikając go najpierw płynem, a później polerując papierem, zmywam naczynia, wycieram kurze :);
Umiem otworzyć balkon;
W dzień korzystam już z toalety, no czasami zdarza mi się, że dam plamę i zrobię kupę do majtek. W nocy jednak mama zakłada mi jeszcze pampersa;
Śpię już bez smoczka;
Jeszcze piję mleczko modyfikowane dwa razy dziennie, rano 150ml, a wieczorem 210ml (mleko piję z butelki ze smoczkiem);
Ważę niecałe 14 kg.
Jestem bardzo żywym, szalonym, rozbieganym i bardzo uśmiechniętym chłopczykiem, którego wszyscy bardzo lubią;
Boję się ciemności i często wołam w nocy mamę do swojego pokoju i proszę by się położyła ze mną w łóżku;
Przerażają mnie różne głośne, dziwne odgłosy, motorki i ludzie w kaskach.
No i na koniec napiszę o tym, co ucieszyło moją mamę, a mianowicie dzisiaj mama dała mi pinieżki do skarboki, więc poprosiłem babcię by poszła ze mną je wrzucić, a ja ku wielkiemu zdziwieniu wszyskich, wrzuciełem dwa do swojej świnki, a dwa do świnki siostrzyczki, choć nikt nie kazał mi się z nią podzielić.
To tyle na dzisiaj o wielu rzeczach pewno zapomniałem napisać, ale jak mi się przypomną to znów się nimi pochwalę.



Tagi: franek
Tagi: franek
skomentuj (0)

2012-01-22 21:30:26
Chrzciny :)
8 stycznia 2012 roku odbyły się moje chrzciny. Wszystkich gości zaprosiłam wysyłając im specjalnie przygotowane zaproszenia. Moją matką chrzestną została ciocia Gosia, bardzo dobra koleżanka mojej mamy, a ojcem chrzestnym został bardzo dobry kolega taty :) wujek Mirek "Badyl". Chciałabym im bardzo podziękować za to, że zgodzili się zostać moimi chrzestnymi :). Msza rozpoczęła się o godzinie 12.15, ja, Franek, moi rodzice i moi chrzestni siedzieliśmy przy samym ołtarzu na małej ławeczce. Podczas mszy drzemałam sobie słodko i powiem Wam, że byłam bardzo grzeczna. Franek siedział z mamusią i również był grzeczny, no może troszkę się kręcił, bo wszystko go interesowało, ale wytrwał bez marudzenia do końca mszy. Gdy przyszedł moment chrztu, wszyscy zbliżyliśmy się do chrzcielnicy i moja główka została polana wodą święconą, co mnie obudziło i zarazem wystraszyło i wtedy zaczęłam płakać. Rodzice i chrzestni podczas tej wyjątkowej mszy w mojej intencji, złożyli przyżeczenia chrzcielne, zrobili mi znak krzyża na czole, zostałam nakryta białą szatą i wreszcie stałam się Dzieckiem Bożym. Po mszy, wszyscy goście złożyli mi życzenia i udaliśmy się wszyscy do restauracji, gdzie zjedliśmy obiad, a następnie kawę, ciasto oraz na koniec dnia gulasz. Wręczyłam wszystkim gościom drobny upominek, magnesik z moim zdjęciem, jako podziękowanie za przybycie. Chciałabym bardzo podziękować za życzenia i prezenty :  cioci Gosi, wujkowi Sławkowi, Filipkowi i Patryczkowi
                wujkowi Mirkowi,
                babciom Krysi i Halince oraz prababci Bronce
                cioci Ani i wujkowi Darkowi
                cioci Wioli, wujkowi Leszkowi i Natalce

A teraz kilka zdjęć :

- tak wyglądało moje zaproszenie



- chrzest



- Dziecko Boże

 



- tak wyglądał stół na naszym przyjęciu



- rodzinka



- a to mój szalony braciszek



Tagi: amelia
Tagi: amelia
skomentuj (1)

2012-01-21 22:48:28
Tydzień wizyt lekarskich
18 stycznia byłam z rodzicami na konsultacji lekarskiej, po której zostałam skierowana na rehabilitacje. Najpierw może napiszę, co powiedziała lekarka. A więc ogólnie jej zdaniem rozwijam się dobrze i nawet ładnie podnoszę główkę, świetnie rozpoznaję osoby i głośno daję do zrozumienia, że nie chcę, by dotykał mnie ktoś, kogo nie znam. Ładnie łapię zabawki, uśmiecham się i jestem silna. Jedynie, co nie podobało się lekarce to to, że jestem bardzo spięta od pasa w górę i nie potrafię się rozluźnić oraz zaniepokoił ją płacz podczas karmienia i to, że rodzice karmią mnie praktycznie przez sen. Pani doktor skierowała nas na rehabilitacje oraz na wizytę u psychologa i logopedy. Rodzice poumawiali wizyty i 20 stycznia miałam pierwszą rehabilitację. Pojechaliśmy razem z babcią Halinką, Franek został w domu z prababcią Bronką. O godzinie 8.45 rozpoczęły się ćwiczenia. Gdy tylko weszłam z mamą do specjalnego pokoju zaczęłam płakać, bo już mi się tam nie spodobało, poza tym słyszałam obce głosy, jednym słowem byłam przerażona. Mama rozebrała mnie do pampersa i po chwili podeszła do mnie pani w białym fartuchu i zaczęła mnie dotykać, masować moje ciało, rozciągać go, ja zaczęłam przeraźliwie płakać, bo bardzo mi się to nie podobało. Mama była bardzo zasmucona widząc jak straszliwie płaczę, uspokajała mnie, ale to nic dawało. Byłam zła na cały świat i chciałam żeby każdy o tym wiedział. Po masażu, zaczęły się ćwiczenia na brzuszku, pani rehabilitant pokazywała mamie sposoby noszenia mnie, czy zabawy ze mną. Mówiła też, jak ćwiczyć i co robić, bym utrzymywała równowagę. Później doradzała jej też, jak sprawnie mnie ubierać. Cała rehabilitacja trwała 45 minut i powiem Wam, gdy tylko wyszłam z pokoju zasnęłam mamie na przewijaku, bo tak byłam zmęczona płaczem. Mama bardzo to przeżyła i brakowało jej w tym dniu tatusia, ale dobrze, że była z nią babcia, która dodała jej otuchy i wiary, że będzie dobrze. Gdy wróciliśmy do domu, to po wypiciu mleczka spałam kilka godzin.
21 stycznia pojechaliśmy na kolejną wizytę u pediatry, gdyż czekały mnie szczepienia. Mama znów pojechała z babcią Halinką, gdyż tatuś był w pracy. W przychodni zostałam zważona i zmierzona i tak ważę 6600g i mierzę 70 cm. Mojej lekarki niestety nie było, ale przyjęła nas inna, która ją zastępowała. Zbadała mnie dokładnie i stwierdziła, że straszny ze mnie płaczuś, bo podczas badania straszliwie płakałam, a przy mamusi się uspokajałam. Powiedziała, że rozwijam się dobrze i że nie widzi żadnych przeciwwskazań do szczepień. Niestety nie potrafiła doradzić rodzicom, co zrobić, by karmienie nie było dla mamy stresem. Podobnie jak pani neurolog stwierdziła, że widocznie to taki mój urok, na co pani rehabilitant i pani logopeda były oburzone, bo jak można tak powiedzieć, jeśli w ogóle nie zbadano mnie pod tym kontem. Na pytanie mamy, czy przyczyną tego nie są czasem ostatnie szczepionki, lekarka stwierdziła, że absolutnie nie, a logopeda powiedziała zupełnie coś innego, że nie można wykluczyć szczepionek, że obecnie na oddziale mają chłopczyka czteroletniego, który ma poszczepienne zapalenie mózgu i dopiero w tym wieku mu się to objawiło. Rodzice są bardzo bezradni, a zarazem wkurzeni na niektórych lekarzy, którzy żeby pozbyć się problemu wolą powiedzieć, że to taki urok i radźcie sobie sami. Mają jednak nadzieję, że wizyta 25 stycznia u logopedy i rehabilitacje pomogą im i mnie. Jeśli chodzi o szczepienie to dostałam zastrzyk do obu rączek i nóżki i bardzo przeraźliwie płakałam, ale nie było najgorzej, bo szybko się uspokajałam w ramionach mamy, która razem z babcią mnie ubrały i zawiozły do domu, gdzie mama posmarowała mi bolące miejsca altacetem i po wypiciu mleczka położyła  mnie spać. Na szczęście tym razem nie było żadnych skutków ubocznych po szczepionkach. I tak zakończył się mój pierwszy tydzień wizyt lekarskich. w poniedziałek czeka mnie kolejna rehabilitacja i wizyta u psychologa. Trzymajcie kciuki.


Tagi: amelia
Tagi: amelia
skomentuj (0)



Goście Franka i Amelki .

„TY bowiem utworzyłeś moje nerki, utkałeś mnie w łonie mej MATKI. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła...” (Ps 139 [138], 13n)

Nasze przeżycia
2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień



Tagi
amelia amelia i franek amelka franek






< Linki
Znajomi Franusia i Amelki
skarmelizowany-cukier
Michaś
Agatka
Ethan-Wojciech

SPIS NAJCIEKAWSZYCH POSTÓW
Twój Dziadek synku....
Roczek-relacja z imprezy :)
Wyjątkowy dzień :)
Wspomnienia :)
Pół roku :)
Chrzciny :)
Pierwszy mój miesiąc
Jazda samochodem
Mój dzień przyjścia na świat :)
Moja fota
To ja Franuś
Siostrzyczka lub braciszek ...........Aniołek

Często odwiedzam
Tosikowo
Longina
Mateusz
Marzi i Jurek
Gargamelka
Maciejka
od-nowa
Michalinka
Ania


"Największym szczęściem jest dziecko! Może stu inżynierów postawić tysiące kombinatów fabrycznych, ale żadna z tych budowli nie ma w sobie życia wiecznego." — Stefan Wyszyński

NAJWAŻNIEJSZY OBOWIĄZEK WOBEC DZIECI TO DAĆ IM SZCZĘŚCIE Tu możesz napisać do mnie :)

"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się ze wszystkich sił, tego czego się pragnie."- Paulo Coelho